Zjedlimy se pizzę. Ja jak zwykle ze szpinakiem, ale to nie o tym ;) Zawoził nas wte i wewte Zbyszek.
Z: (grzebie po kieszeniach z paniką w oczach;)) Gdzie ja dałem kluczyki?
on (ten mój;)): Pewnie zostawiłeś w samochodzie.
Z: No co Ty, masz mnie za idiotę?
on: Ja tak robię...
Padłam, umarłam i razem z Idiotą zaczęliśmy planować ślub ;)